Totalna porażka. Jak pokochać niepowodzenia

0
24


Fot. Getty Images

Założyciel i redaktor naczelny magazynu ” The Idler Tym Ходжкинсон o tym, jak przestać bać się błędów

W 1993 roku Tym Ходжкинсон założył dziennik “Próżniak”, którego misją polegała na tym, aby udowodnić, że służba w biurze od dzwonka do dzwonka — straszny wynalazek ludzkości. W 2010 roku wraz z żoną Victorią otworzył Idler Academу — centrum kultury, gdzie można wypić kawę, posłuchać kurs filozofii lub nauczyć się grać na ukulele. O tym, jak wziąć odpowiedzialność za własne życie i stworzyć sobie wymarzoną pracę, opowiada w książce “Biznes dla czech: Jak zarabiać, robiąc to, co kocham”, który w połowie września ukaże się w wydawnictwie “Olimp–Biznes”. Publikujemy ciekawe fragmenty.

Pięćdziesiąt procent nowych firm zamykają. I to dużo. Prawdopodobieństwo, że twój biznes wytrzyma dłużej trzech lat, wynosi 50%. Pracujemy już piąty rok, i chociaż nie mogę pochwalić się tym, że zgromadził milion funtów (lub przynajmniej tak), ale udało się, tak jak planowaliśmy, stworzyć doskonałą szkołę, sprzedawać książki, poznawać ciekawych ludzi i otrzymywać z tego przyjemność. W rzeczywistości milion zarobiliśmy, ale ponad 125 000 funtów oddali za wynajem, 150 000 poszło na pensje dla pracowników, nie mówiąc już o opłatach, które płacimy nauczycielom.

Naszą pozycję jestem w pełni zadowolony, ponieważ to, co się z nami dzieje, jesteśmy z Victorią zrobili własnymi rękami. My i nikt inny. Czyli narzekać, nie mamy na kogo. Gdybym chciał zwiększyć zyski, musiałbym zmniejszyć koszty i zwiększyć zyski. (Oczywiście, łatwiej powiedzieć, niż zrobić.) Tym bardziej, że sam zdecydował się zapłacić innym za pracę, a nie próbować wykonać ją samodzielnie.

Tak, że w porównaniu z innymi firmami, biorąc pod uwagę, ile nowych firm się zamyka, nasze sprawy idą dobrze. Zresztą, do niepowodzenia należy traktować jak lekcję. Przecież życie nie ogranicza się do jednej tylko firmy: twój biznes — to jeszcze nie można. Jeśli liczyć na niego w nadziei, może to szaleństwo.

Ten стоический zasada pomoże ci zachować spokój, gdy inni tracą głowę z podniecenia. Cieszcie się drobnych potknięć. Na samym początku cały czas bał się, że coś pójdzie nie tak? Mnie wina, że jestem odpowiedzialny za wszystko: od uszkodzonego telewizora do deklaracji VAT, od raportów o asbiest do zarabiania pieniędzy. Ja jakiś czas narzekał Wiktorii: “Dlaczego wszystko przez każdego, samemu drobne sprawie zwracają się do mnie?”

Potem zacząłem nosić przy sobie dzienniczek, który nazwał “listą naruszeń”. Codziennie otwierałem sklep z założeniem, że wszystko na pewno pójdzie nie tak. Ale zamiast panikować, notował wszystkie błędy w notatnik. Na przykład: książki na półkach stoją nie po kolei, na stołach kurz, Тарквин znowu się spóźnia, zbiornik do wrzącej wody nie jest wyłączony, w kuchni nie usuwałem, szczegóły wieczorne imprezy nie wprowadzono na “Dysk Google”, deklaracji VAT nie złożyli na czas. No i tak dalej. W każdym przypadku musimy wypracować system rozwiązywania zadań. Do czynienia z problemami, nawet ciekawe: przecież na błędach się uczysz. A na samym początku i wcale oberek błąd na błędzie: to normalne, tak powinno być.

Porażki uczą pokory. Gdyby wszystko zawsze szło, pisał Arystoteles, byśmy stały się nie do zniesienia. Błędy nie dają nam зазнаться, bo zadowolenie z siebie to zło, zarówno w biznesie, jak i w życiu.

Twarde uczono, że jeśli przyzwyczaić się cieszyć drobnych błędów i potknięć, to nam o wiele łatwiej poradzić sobie z dużymi błędami i niepowodzeniami, a ich nie można było uniknąć. Z każdej porażki można wynieść полезнейший lekcja. Staraj się zachować spokój, nie panikować na drobiazgi, na przykład, w przypadku utraty telefonu w domu. Wtedy z czasem zaczniesz radzić sobie z poważnymi problemami.

Pisarz i wykładowca Julian Evans zbudował biznes na miłości do filozofii. Pisze książki, wykłady, organizuje konferencje i działa etatowymi filozofem w регбийном klubie “Saraceni”. Dla niego stoicyzm — najbardziej optymalny sposób reagować na nieuniknione wzloty i upadki, bez których nie może się obejść życie wolnego człowieka. “Stoicyzm uczy liczyć na własne siły — mówi Evans — i to jest szczególnie przydatne dla przedsiębiorców, ponieważ muszą radzić sobie z niepowodzeniami i strachem niepowodzeń, walczyć z niepewnością, pogodzić z brakiem stabilności własnego postanowienia i pokonać inne przeszkody. Dlatego szczególnie ważne jest, aby wypracować odpowiednie podejście do problemów; wielu przedsiębiorców uważa stoicyzm lepszego “systemu operacyjnego”, jak nazywa to Tim Ferris [autor książek “cztero-godzinna podróż tydzień pracy”]. Filozof-stoick Jules Evans dodaje: “Zresztą, samowystarczalność trzeba ostrożnie: jest to przydatne, podzielić się problemami z innymi, a nie cierpieć w samotności”.

Богемные rzucania

Kiedyś zdarzyło mi się przeczytać artykuł niejakiego guru startupów z doliny Krzemowej; tak twierdzi: najgorsze, co może się zdarzyć, jeśli biznes się nie powiedzie, będziesz musiał wrócić do biura. Wszystko inne nie jest tak źle.

Staram się codziennie rano przypomnieć sobie wszystkie zalety freelancing. Ja jestem wolny. Nie muszę chodzić do znienawidzonego usługę.

Przecież ja doskonale wiem, w tym i na podstawie zeznan przyjaciół, osób pracujących na nudnych pracach, że żadne pieniądze na świecie nie rekompensują mi się utraty wolności z powodu biurowej rutyny. I z tym wszystkim mam regularnie zdarzają się “богемные rzucania”, jak ich nazywam. Mnie atakują mniej więcej takie myśli: “po Co to wszystko potrzebne? Ja вкалываю, kurwa, a pieniędzy jak nie było, tak nie ma. Co gorsza, jestem wiecznie w długach. Nawet na urlop nie mogę sobie pozwolić (nie podobała mi się sama idea jeździć na wakacje, ale od czasu do czasu ciągnie zmienić otoczenie). Nie mogę kupić dzieciom płatki, o które proszą. Mnie zawsze wkurza. Wiedziałem, że dwadzieścia pięć lat temu chciał pracować jak normalni ludzie. Gdyby uczony pielęgniarza, teraz dostałem znacznie więcej. Nie mówiąc już o tym, ile bym zarabiał, stając się dentystą, chirurgiem lub-jest ortodontką. Styl życia cyganerii nie przynosi szczęścia. Od niego nawet ludzie sukcesu wariują. Wziąć, choć tej samej Amy Winehouse. Tak, trzeba było nauczyć się na księgowego”…

Czy można się dziwić, że замученного właściciela małych firm czasami tak ciągnie ubiegać się gdzieś na stałą pracę: wakacje ci płacą VAT i dochodowy samemu płacić nie trzeba, i tak dalej. Kiedy tylko otworzył sklep, wyjazd w jedna kawiarnia w Эксмуре: jest zamknięty, a my chcieliśmy kupić u nich krzesła. Właściciele, małżonkowie w wieku przedemerytalnym, wyjaśnił, że zdecydował się zamknąć kawiarni, bo im się znudziło.

“Marzę, aby ubiegać się gdzieś na pół etatu i o niczym nie myśleć — przyznał mężczyzna. — Choć w sklep materiałów budowlanych. Pracy, wrócił do domu, dostał pensję, i nie ma bólu głowy”…

Tak więc, kiedy czujesz, że cię pokonali богемные rzucania lub ponure myśli w duchu “po co to wszystko”, przypomnij sobie, że jesteś lepsza tych wszystkich niewolników, nawet najbardziej opłacanych. Pamiętaj, że mówi Luke Johnson o swoich znajomych — юристах i банкирах: “To luksusowy, niewolnictwo”.

Do tego nie musisz się tym zajmować przez całe życie. Jeśli byśmy chcieli, to w każdej chwili zlikwidowano by biznes i przestawił się na coś innego. Firmy zamykają się na co dzień, więc nic złego w tym nie ma.

Może z czasem zrozumiesz, że nie są stworzeni do świata biznesu. Jeden nasz przyjaciel, spędził wiele lat w biznesowych kręgach, teraz переучивается na nauczyciela. Mówi, że już dość инфантильными głupców, z którymi mają do czynienia, lepiej pracować z dziećmi…

Dlaczego tak ważne jest, aby mieć “plan B”

Od wielu lat jestem приучился dla każdego zadania opracować “plan B”, który mnie zupełnie wystarczy. Na przykład: co, jeśli nie uda nam się zebrać potrzebną sumę przez краудфандинга? Znaczy, w takim razie zrezygnujemy z pomysłów natychmiast rozwinąć biznes i będziemy rozwijać go własnymi siłami. Być może trzeba będzie zmniejszyć liczbę pracowników — przy okazji, jestem ostrzegł Bobby i Juliana, że coś takiego może się zdarzyć.

Lub to, na przykład, jedna znana pani oświadczyła odwołać zaplanowane wystąpienie w ramach jednego z naszych kursów. I znalazłem zamiennik na wypadek, jeśli ona zmieni zdanie. A potem zapytał ją, czy ona zamierza zrezygnować. Mnie pasowało każdy wynik negocjacji, co oznacza, że przewaga była po mojej stronie. I zgodziła się wykład… Sekret tkwi w tym, aby nie skupiać się na jakimś konkretnym wyniku. W przeciwnym razie może to szaleństwo.

Małe radości

Moje twórcze znajomi, właściciele małych firm, często powtarzają: “No tak, koszmar, ale to mój koszmar”. I w tym zdaniu jest cały paradoks sytuacji: lepiej żyć w koszmarze, który stworzył własnymi rękami, niż znaleźć się w pułapce strachu, stworzonej przez kogoś innego. To jest nieuniknioną konsekwencją wolności. Tak, bywa trudne. Ale i tak lepiej, niż w niewoli.

redakcja poleca
Wolny harmonogram: pułapki, które przeszkadzają pracować w domu
Szkodliwe prace. Jakie porady z biznes-literatury mogą zaszkodzić firmie